Według Wikipedii... „Realizm magiczny (hiszp. realismo mágico) – to tendencja estetyczna, ukształtowana początkowo w Niemczech w latach 20. XX wieku w sztukach plastycznych, wtórnie zaadaptowana na grunt literacki. Historycznie stanowił reakcję na ekspresjonizm, bliski jest także Neue Sachlichkeit (Nowa Rzeczowość). W swoich założeniach ta odmiana realizmu zrezygnowała z osadzenia w rzeczywistości, jak również z całej estetyki mimetycznej. Głównym czynnikiem wyróżniającym nurt było odwoływanie się do wyobraźni, operowanie tym co dziwne, niezwykłe, zaskakujące, nawiązywanie do legend i mitów oraz lokalnych tradycji.

Styl ten, czerpiący inspirację z malarstwa metafizycznego, można traktować jako specyficzną formę surrealizmu. Twórcą tego kierunku był Carel Willink, a najwybitniejsze dzieła powstawały w latach 30. XX w.

Malarstwo realizmu magicznego pokazuje na pozór zwyczajny świat, który jednak odbiega od normalności. Trudne do wychwycenia napięcie wyraża się w dziwnych kontrastach, tajemniczych złożeniach osób i miejsc lub w dużo odważniejszym chaosie przedmiotów i ludzi.”

 

W Polsce ten nurt nie zawsze nazywany jest realizmem magicznym. Wojciech Siudmak zżyma się, gdy rozmawiamy używając tego określenia. Mówi wprost: tak nazywa się prowincjonalne malarstwo. Jego dzieła to raczej realizm fantastyczny (ze słynną okładką Diuny). Inni z kolej mówią o swoich dziełach jako realizmie emocjonalnym (Maja Borowicz).

Niemniej mamy wielu polskich przedstawicieli tego nurtu nowej rzeczywistości. Wspomnę tu: Rafała Olbińskiego (Temida), Tomka Sętowskiego (Głowa pełna myśli), Maję Borowicz (Metamorfoza), Jarosława Jaśnikowskiego (Upływ czasu), Krzysztofa Heksla (Bez tytułu) czy Anastazję Markowicz (Poplątane myśli).

O tych artystach będą jeszcze nie jeden raz pisał...

 

Zdjęcia w galerii: Marcin Aniszewski | Malarstwo Mai Borowicz