Nigdy nie jest za wcześnie aby rozpocząć korzystać z życia, ale…. często może już być za późno.
„Jakże późno zaczynać życie, kiedy należy je kończyć! Jakież to głupie zamroczenie ludzi odkładać zbawienne plany na pięćdziesiąty, a nawet sześćdziesiąty rok życia i chcieć rozpoczynać życie w takim wieku, jaki tylko niewielu osiągnęło”
Seneka, O krótkości życia [3-5].
W czasach Seneki, 50-latek był już starcem. Współcześnie można nawet znacznie później realizować wiele planów. Pamiętam jak w schronisku na Klein Matterhorn spotkałem 78 letniego Amerykanina, który powiedział, że w tym wieku już nie daje rady codziennie jeździć na nartach. Szacunek. Jednak okazało się, że nauczył się jeździć na nartach w wieku lat 55, jak przeszedł na emeryturę, bo wcześniej nie miał na nic czasu. Dobrze, że jego zdrowie na to pozwoliło. Czy jednak wszystkim uda się w tym wieku zrealizować swoje plany? Czy zawsze warto czekać. Wiele osób pomnażam aby mieć na realizacji pasji na emeryturze. Ale na co będziesz miał jeszcze siłę ?
W mojej pracy doradcy osób zamożnych spotykam wiele osób, które ciągle odkładają korzystanie z życia na później. Albo sobie wmawiają, że już poukładali swój biznes i mogą czerpać korzyści ze swojej dotychczasowej pracy.
W tym miejscu przypomina mi się właściciel ogromnej polskiej firmy, który po 70-tce postanowił zacząć korzystać z życia. Dlatego…kupił pełnomorski, duży ponad 25 metrowy, jacht. Postanowił sprzedać firmę i korzystać z dorobku życia.
Jednak po pierwszych wakacjach wrócił zły, bo to korzystanie oznaczało trzy wymiany beznadziejnej załogi, kłopoty z serwisem itd. Jednocześnie postanowił, że nie sprzeda firmy, bo bez biznesu, pracy nie wie co ma robić w życiu.
Ktoś kto całe życie nie podróżował, nagle nie stanie się podróżnikiem; ktoś kto nie dbał o formę nie stanie się himalaistą; nie zacznie być erudytą, interesować się wieloma nowymi sprawami, tylko dlatego że będzie miał więcej czasu.
Poza tym uzależnienie od pracy, od biznesu, może być taką samą chorobą jak inne formy uzależnienia.
Przypomina mi się inny właściciel, który gdy sprzedał firmę, popadł w wielki entuzjazm, spał do 12.00, szalał z zakupami: kampery, domy wakacyjne itp.; podróżował, skakał na spadochronie…. A potem nuda, bo okazało się, że to była tylko zastępcza adrenalina, bowiem nie ma innych pasji niż walka w biznesie.
Znam wielu przedsiębiorców, którzy tylko dlatego nie sprzedają firmy, bo nie wiedzą co będą robić z wolnym czasem.
Wydaje się, że w pierwszej kolejności warto sprawdzić czy nie jesteś uzależniony, czy możesz zbudować odpowiedni balans w życiu. Wyjedź na kilka tygodni, bez kontaktu z firmą. Zrób coś na co całe życie miałeś ochotę, ale jak zwykle brakowało czasu. Zobacz przy okazji czy Twoja firma może przetrwać bez Ciebie (o teście autobusowym, czyli co by się stało z firmą gdybyś wpadł pod autobus opowiem w kolejnym wpisie).
Analiza: dobro jakie posiadamy = życie, trzeba ocenić i użyć od razu, bo jest przemijające i jednorazowe; trzeba go użyć docześnie. Na przyszłe bytowanie nie ma co liczyć.
Rekomendacja: życie to tylko suma doświadczeń. Jeżeli odkładasz je na później to już ich nie zgromadzisz.