Szybka satysfakcja versus odległe konsekwencje. Jak zbudować swój dobrostan?
Żyjemy w świecie, w którym natychmiastowa gratyfikacja kusi nas na każdym kroku. Telefon, media społecznościowe, fast food czy zakupy online – wszystko to oferuje szybki zastrzyk przyjemności. Problem w tym, że nasz mózg, zaprogramowany przez tysiące lat ewolucji, został stworzony do reagowania na krótkoterminowe nagrody, a nie do czekania latami na efekty długofalowych działań.
Dlaczego wybieramy „tu i teraz”?
Nasi przodkowie żyli w środowisku, które psychologowie nazywają środowiskiem natychmiastowej gratyfikacji. Liczyło się to, co dzieje się teraz – zdobycie pożywienia, uniknięcie niebezpieczeństwa, znalezienie schronienia. Nie miało sensu planowanie w perspektywie dekad, bo codzienność wymagała szybkich decyzji.
Współczesny człowiek żyje już w zupełnie innym świecie – w środowisku odroczonej gratyfikacji. Oszczędzanie dziś pozwala cieszyć się spokojną emeryturą za 30 lat. Treningi na siłowni dziś sprawiają, że za rok mamy lepszą sylwetkę i zdrowie. Systematyczna praca nad sobą owocuje w przyszłości. Problem w tym, że mózg nadal nagradza nas głównie za to, co dzieje się od razu.
Mechanizm pułapki.
Jak pisze James Clear, w kultowej już książce „Atomowe nawyki. Drobne zmiany, niezwykłe efekty”, koszt złych nawyków ponosimy w przyszłości, ale ich nagroda jest natychmiastowa. Papieros łagodzi stres teraz, choć za lata przyniesie choroby. Przejadanie się śmieciowym jedzeniem daje chwilową przyjemność, ale skutkuje nadwagą i chorobami metabolicznymi.
Odwrotnie działa to w przypadku dobrych nawyków: nagroda jest odroczona, a trud i wysiłek pojawia się od razu. Ćwiczenia, dieta, nauka języka – wszystkie wymagają konsekwencji, zanim pokażą efekty. Jak zauważył ekonomista Frédéric Bastiat:
„Niemal zawsze jest tak, że jeśli pierwsze konsekwencje są słodkie, to późniejsze są katastrofalne i na odwrót.”
Jak przechytrzyć własny mózg?
Nie wystarczy sama silna wola. Potrzebujemy systemów, które pozwolą nam połączyć dobre nawyki z natychmiastowym poczuciem satysfakcji. Kilka sprawdzonych sposobów:
- natychmiastowa nagroda – po każdym dobrym działaniu daj sobie drobny zastrzyk przyjemności; wpłać 5 zł na konto oszczędnościowe za każdy trening albo idź na masaż;
- wzmocnienie środowiskowe – uporządkowana przestrzeń sprawia, że łatwiej wejść w kolejne dobre działanie; sprzątając pokój po wykonanej czynności, przygotowujesz go na następną; pakując wieczorem rzeczy na siłownię, łatwiej jest następnego dnia rano ruszyć na zajęcia;
Przeformułowanie myślenia – ucz się dostrzegać, że małe, powtarzalne kroki to inwestycja w przyszłego siebie. Nie robisz dziś treningu dla mięśni jutro, ale dla zdrowia za dekadę. (Tak, budowa masy mięśniowej, zwłaszcza po 40 roku życia ma znaczenie w jesieni życia).
Zmiana działania czy zmiana tożsamości?
Wielu ludzi myśli „chcę być szczupły” (cel), a zatem muszę zgodzić się na wyrzeczenia (proces). Takie podejście sprawdzi się na krótką metę, bo za dużo muszę krótkoterminowo poświęcić, aby osiągnąć ten cel (dlatego istnieje efekt jo-jo po magicznych dietach). Motywacja może cię zachęcić do jakiegoś nawyku, ale tylko zmiana tożsamości zapewni, że nawyk stanie się czymś oczywistym.
Za każdy działaniem stoi system przekonań, czyli nasza tożsamość. Powinniśmy zatem budować nawyki nie tyle oparte na rezultatach, lecz na naszej tożsamości. Naszym celem nie jest zatem schudnięcie, lecz budowanie podstaw do długiego życia w zdrowiu.
Jeżeli zatem moją wartością naczelną jest długie życie w zdrowiu to z niej wynikają moje decyzje i nawyki (proces), a dzięki temu osiągam określone rezultaty. Wybieram co jem, nie dla chwilowej satysfakcji, ale zgodnie z moją tożsamością. Unikam toksycznych relacji, bo moja tożsamość stoika, a zatem zdrowie psychiczne, wpływ na unikanie sytuacji konfliktowych, w sytuacji gdy dana relacja nie jest dla mnie ważna i potrzebna (do potrzeby konfrontacji jeszcze wrócę w innym wpisie).
Co nie oznacza, że od czasu do czasu mogę pozwolić sobie na szybką satysfakcję (sery jem tylko na wyprawach górskich, bo w codziennym życiu mają zbyt duży wpływ na mój poziom cholesterolu, który był kilka lat temu przekroczony o 600%, a dzisiaj mam świetne wyniki).
Z tych samych przyczyn moim celem nie jest wydanie książki o stylu życia osób zamożnych, a chcę przekazać moje wartości i doświadczenie z pracy takimi osobami. Książka będzie rezultatem mojej tożsamości mentora właścicieli firm rodzinnych i osób zamożnych, a nie celem samym w sobie. W tym celu zaplanowałem proces jej przygotowania (bieżące szkice i finalne napisanie w odcięciu od innych spraw).
Podobne zagadnienia pojawiają się u osób, które budują już tylko majątek. To jest dla nich cel, a tymczasem zysk powinien być rezultatem ich tożsamości. To już opisałem we wpisie „Wystarczy już!”.
Klucz do długowieczności.
Sztuka życia polega na znalezieniu równowagi między chwilową satysfakcją a dalekosiężnymi konsekwencjami. To, co wybieramy dziś – szybkie nagrody czy konsekwentne inwestowanie w zdrowie i rozwój – zadecyduje o jakości naszego życia jutro.
Prawdziwa mądrość to nauczyć się opóźniania gratyfikacji, ale w sposób zgodny z ludzką naturą. Nie odmawiać sobie wszystkiego, lecz świadomie wplatać drobne przyjemności w długą podróż. Dzięki temu łatwiej wytrwać, a nasze codzienne wybory stają się fundamentem długowieczności.