Bryan Johnson to postać, która tak dokładnie zinwentaryzowała niemal każdy aspekt swojego ciała i życia, że można by pomyśleć, iż żyje jakby wewnątrz laboratorium.

Stał się pewnego rodzaju gwiazdą długowieczności, zwłaszcza po hitowym filmie w Netflixie (który sam ma hasło sprzeczne z ideą długowieczności „Największym wrogiem Netfliksa jest sen).

Jego Projekt Blueprint obejmuje dziesiątki rytuałów, suplementów, restrykcji dietetycznych i codziennego monitoringu. Oto niektóre z nich:

 

Rytuał dnia, dieta i suplementy.

Budzi się około 5:00–5:25 rano.

Pierwszą rzeczą, jaką robi, jest mieszanka suplementów / napoju "Blueprint Longevity Mix", wraz z kolagenem, kreatyną, prebiotykami (np. galaktooligosacharydy) i inuliną.

Dieta: wegańska z wyjątkiem kolagenu, który spożywa mimo, że dieta zasadniczo roślinna.

Całkowita liczba kalorii: około 2250 kcal dziennie. Makroskładnikowo: ~130 g białka (~25%), ~206 g węglowodanów (~35%), ~101 g tłuszczów (~40%).

Z diety usuwa: cukier, przetworzoną żywność, smażone potrawy, produkty mleczne, glutenowe pieczywo/skrobie (np. makaron, chleb), oleje przetworzone (np. rzepakowy, sojowy), tłuszcze trans, alkohol.

 

Poranne rytuały i ćwiczenia

Po śniadaniu: bardzo rozbudowany zestaw suplementów — między innymi: metformina, acarbose (leki na regulację cukru / metabolizmu), przeciwutleniacze, oleje omega-3, czosnek, kurkuma, ekstrakt z czerwonego ryżu drożdżowego, probiotyki, preparaty na mikrobiom jelitowy, peptydy/plazmalogeny na mózg, itd.

Ćwiczenia: około 60-90 minut rano, łączące cardio, ćwiczenia siłowe, trening równowagi i elastyczności. W weekendy dodatkowe aktywności outdoorowe: piesze wycieczki, jazda na rowerze, wspinaczka, itp.

 

Pielęgnacja, sen i monitoring

Dbając o skórę i włosy: stosuje serum, masaże skóry głowy, czerwone światło (red light therapy) na skórę głowy, peelingi lub złuszczanie, ochrona przeciwsłoneczna.

Kontrola parametrów ciała: codziennie rano mierzy temperaturę ciała, wagę, procent tłuszczu, mięśni, nawodnienia, sztywność tętnic oraz inne wskaźniki biomarkerów.

Światło / ekspozycja na światło: stosuje lampy symulujące światło poranne, by ustawić rytm dobowy; także red light therapy dla skóry/włosów.

 

Sen: stara się mieć stałe godziny przy zasypianiu, dba o jakość snu — sen bardzo dokładnie monitorowany.

Światło jest ściemniane na 1-2 godziny przed snem, by stworzyć spokój i warunki sprzyjające wyciszeniu organizmu.

Preferuje światło czerwone wieczorem jako najlepsze rozwiązanie dla relaksu i dla rytmu dobowego. Unika ekranów (tablety, telefony, komputery) i stosuje filtry blokujące niebieskie światło albo nosi okulary blokujące blue light.

Śpi w specjalnym pomieszczeniu. Sypialnia jest całkowicie zaciemniona — okna zasłonięte, światła zewnętrzne niechciane — by zapewnić jak najwięcej ciemności w momencie zasypiania.

 

Koszt i poświęcenia

Z tym wszystkim wiążą się ogromne koszty: finansowe (koszt rutyny, suplementów, specjalistów) i czasowe. Każdy dzień musi być dokładnie zaplanowany, wiele decyzji – żywieniowych, ruchowych, związanych z regeneracją – podporządkowanych protokołowi.

Rezygnacje: unikanie „normalnych” przyjemności typu spontaniczne lekkie jedzenie, imprezy, alkohol, potrawy zachcianki. Wymaga to wysokiej samodyscypliny; wiele rutyn, nawet drobnych, wymaga ciągłego poświęcenia.

Ryzyko medyczne: stosowanie leków na stałe (np. metformina, acarbose) ma potencjalne skutki uboczne; Johnson kiedyś używał też rapamycyny, ale porzucił ją z powodu pewnych negatywnych efektów (np. skórnych, metabolicznych) oraz problemów ze zdrowiem.

 

Krytyczny komentarz: co tracimy, gdy życie podporządkowane jest długowieczności.

Wiedza o tym, co Johnson robi — jego dieta, suplementy, monitorowanie, reżim — pozwala lepiej zrozumieć, jak bardzo ekstremalna potrafi być taka strategia. Ale właśnie to ekstremum budzi wiele zastrzeżeń:

Długość vs jakość

Gdy cały system dnia sprawdzany jest pod kątem optymalizacji biologicznego wieku, może się zdarzyć, że zostaje niewiele przestrzeni na spontaniczność, radość, niedoskonałość — które często definiują to, co czyni życie warte przeżycia.

Koszty psychiczne

Życie w stałej dyscyplinie, ciągłym monitoringu siebie: swoich biomarkerów, snu, temperatury, diety — to może być obciążające. Ciągły stres o to, czy wszystko "jest w normie", czy rutyna została zachowana — może przecież generować nowy rodzaj niepokoju.

Ryzyko fizyczne i medyczne

Przyjmowanie wielu leków / suplementów, szczególnie tych na receptę (np. metformina, acarbose, wcześniej rapamycyna), niesie ryzyko niepożądanych skutków ubocznych. Nie wszystko jest jeszcze potwierdzone w badaniach długoterminowych u ludzi.

Utrata prostoty i fragmentaryzacja życia

Wiele zwyczajnych przyjemności staje się ryzykownych albo wręcz zakazanych — spontaniczna kawa z przyjacielem, jedno piwo, deser poza protokołem. To może sprawiać, że życie staje się serią spraw do odhaczenia, a nie doświadczeń.

Dostępność i sprawiedliwość

Takie życie jest bardzo kosztowne i wymaga sporo zasobów: finansowych, czasowych, wiedzy. Dla większości ludzi – przeciętnego odbiorcy – jest poza zasięgiem. Czy więc idea długowieczności nie staje się luksusem dla nielicznych, strategią klasy uprzywilejowanej?

Wniosek (stoicki)

Na styku tego, co robi Bryan Johnson, i tego, czego uczą stoicy, pojawia się wyraźny sygnał alarmowy: możesz żyć długo, ale jeśli całe życie podporządkujemy pogoni za długowiecznością, to życie w sensie ludzkim może nas uciekać.

Stoicy mówili:

„Nie martwisz się przecież tym, że ważysz określony ciężar… Dlaczego więc złości cię to, że przeznaczony jest ci określony czas życia, a nie większy?” — Marek Aureliusz

Ten cytat idealnie pasuje: czas, który mamy, to dar — i najwyższą sztuką jest żyć dobrze ten czas, a nie tylko więcej.